Kamper w Nowej Zelandii

Podróżowanie kamperem to jedna z najlepszych metod, by poznać Nową Zelandię i zobaczyć wiele z jej piękna. Jest to także jedna z najpopularniejszych opcji, zwłaszcza dla turystów, którzy chcą zwiedzić kraj na własną rękę i w swoim tempie. Wynajem kampera w Nowej Zelandii jest stosunkowo łatwy i można znaleźć wiele firm oferujących wynajem na różne potrzeby i budżety.

Przede wszystkim warto zaplanować swoją trasę i określić, ile czasu chcecie spędzić na podróżowaniu, aby móc wybrać najlepszy rodzaj kampera dla waszych potrzeb. W Nowej Zelandii można wypożyczyć różne typy kamperów – od małych, kompaktowych pojazdów do większych modeli z pełnym wyposażeniem, takimi jak łazienka, kuchnia i sypialnie.

Ceny wynajmu kamperów w Nowej Zelandii zależą od sezonu, rodzaju pojazdu i liczby dni wynajmu. W sezonie letnim (od grudnia do lutego) ceny wynajmu są zwykle wyższe, a w sezonie zimowym (od czerwca do sierpnia) niższe. Warto poszukać ofert specjalnych i porównać ceny różnych firm, aby znaleźć najlepszą opcję.

Wypożyczając kamper, należy pamiętać o zasadach jazdy po drogach Nowej Zelandii. Prędkości maksymalne na drogach są stosunkowo niskie w porównaniu z innymi krajami, a jazda po lewej stronie drogi może być wyzwaniem dla niektórych kierowców. Warto również zwrócić uwagę na zasady parkowania kampera – nie można parkować na ulicy, a wiele parkingów przeznaczonych jest tylko dla samochodów osobowych.

Podróżowanie kamperem po Nowej Zelandii oferuje wiele korzyści. Można zatrzymywać się w pięknych miejscach i cieszyć się krajobrazami, kiedy tylko zechcecie. Można także zaoszczędzić na noclegach, ponieważ wiele miejsc w Nowej Zelandii oferuje campingi i miejsca do postoju kamperów. Istnieją również specjalne aplikacje i strony internetowe, które umożliwiają znalezienie miejsc do parkowania kamperów oraz informują o udogodnieniach w danym miejscu, takich jak prysznice, toalety czy pralnie.

Podczas planowania podróży kamperem po Nowej Zelandii warto pamiętać o kilku sprawach. Po pierwsze, należy zachować ostrożność na drogach, ponieważ w Nowej Zelandii obowiązuje ruch lewostronny. Po drugie, należy dbać o czystość i okazać szacunek przyrodzie, a przede wszystkim nie śmiecić (są za to bardzo dotkliwe kary). Po trzecie, warto zawsze mieć zapasowe jedzenie, wodę i paliwo, aby uniknąć kłopotów na trasie z dostępem do zaopatrzenia (w wielu miejscach Nowej Zelandii może to być problemem).

Podsumowując, wypożyczenie kampera to wspaniały sposób na zwiedzenie Nowej Zelandii, szczególnie dla tych, którzy cenią sobie wolność i elastyczność w podróżowaniu. Warto dokładnie zaplanować swoją trasę i wybrać odpowiedni kamper, a także przestrzegać przepisów drogowych i zasad bezpieczeństwa na drodze.

Powiązane posty

1 komentarz

  • sprzedaz auta w n. zeelandii – moze nie byc slodko:

    konczylem wakacje w n.z w marcu, czyli ichniej jesieni, w christchurch. oczywiscie chcialem sprzedac auto, kupione tanio i raczej parchate. kupione z zalozeniem, ze oddam je na zlom. za zlomy placa roznie, ale max. okolo 300 nzd, w duzych miastach. na dlugo przed momentem pozbycia sie auta szukalem wszelkich mozliwych sposobow sprzedazy. i klientow. miejscowi sa kompletnie dolujacy, na ogloszenie – auto na sprzedaz – zawsze odpowiadaja pytaniem czy auto jest wciaz na sprzedaz, a po odpowiedzi potwierdzajacej milkna. wszyscy. takie zboczenie narodowe. jedna niemka w swoim ogloszeniu napisala: tak, auto jest na sprzedaz, tak, auto jest na sprzedaz. na pewno wciaz dostawala pytanie, czy auto jest na sprzedaz. w miedzyczasie sprzedalem kola, na ktorych byly dobre opony, zamieniajac sie na lyse. probowalem sprzedac akumulator, jako ze mialem drugi, slaby, ktory juz nie chcial krecic po nocy z przymrozkami. ten slaby wystarczyl, zeby dojechac na zlom. zapomnialem, ze mam dobry bagaznik dachowy, i ze moge go sprzedac – do dzis sie pukam w glowe. tak wiec sprzedawalem co sie dalo po kawalku. oczywiscie przy okazji sprzedazy wszelkiego sprzetu kampingowego i wszystkiego, co bylo sprzedajne. a w n.z., krolestwie shit,u, wszystko jest. w christchurch pojechalem na auto gielde dla backpackersow. po lecie, czyli na koniec sezonu, bylo tam kilkanascie vanow, wartych miedzy 6 a 15 tys. nzd. i nic innego. I ZERO KUPUJACYCH!!! zero. mniemniaszki, co to wylozyli taka kase na swoje autka, plakali, ze latwiej sprzedac auto na antarktydzie. a czego sie spodziewali kupujac auto? naiwne dzieci? nawet nie bylo tam sępow i naciagaczy, placacych po 500 dolarow za auto. jest ich w tym kraju mnostwo, mnie tez podchodzili z tak kosmicznymi propozycjami, ze ja bym nigdy takiego oszustwa nie wymyslil. np. : zostaw mi auto i upowaznij do sprzedazy, a jak go sprzedam, to ci wysle kase gdziekolwiek w swiecie. i kilka innych, co juz nawet wole nie pamietac.
    konczac wakacje, chcialoby sie pozbyc auta w przeddzien wylotu. a to jest nieosiagalne, jesli chce sie sprzedac. jak sie sprzeda wczesniej, to trzeba , przez nie wiadomo ile dni, spac w hostelu. ( w ch.ch. noc w hostelu dochodzila do 100 nzd., w izbie zbiorczej troche taniej) wiec sie trzeba kisic w miescie, nie wiadomo po co, w syfie, tracic czas i pieniadze. bez sensu. a jak sie nie sprzeda? porzucic na parkingu przed lotniskiem? niektorzy to proponowali. ale 15 tys. nzd szlag trafia. tez bez sensu.
    dalem za swojego parszka 850 dollar, troche w nim musialem dlubac, przywiozlem sobie podstawowe narzedzia. musialem zmienic opony, bo zdarlem na szutrach do drutow. oczywiscie ze zlomu. tak ze dolozylem pare stow na rozne czesci. na zlom oddalem go za 300, za kola wzialem 150. spalem w nim do ostatniej chwili, ze zlomu pojechalem prosto na lotnisko. ogolnie, nie wydalem na spanie ani jednego centa przez kilka miesiecy. oczywiscie wydalem na benzyne, bo zeby znalezc miejsce na noc, czasem trzeba bylo duuuuzo sie najezdzic.
    a adolfki z gieldy dla backpackers? nie mam pojecia, ale ich zalamane miny i wyparowana buta byly slodkie. tudziez ich glupota, bezdenny brak wyobrazni. das ist kein deutschland, madchen. angielski swiat nie dziala po niemiecku, a autka do oszustow po 5 stów! albo zostawione przed lotniskiem….

Skomentuj janusz (anuluj odpowiedź)